Wywiad z Panią Pauliną Kuzawińską


Dzisiaj przedstawiam wywiad z Panią Pauliną Kuzawińską, autorką powieści fantasy pt. "Zaklęcie na wiatr". Dowiemy się, co zrobić, żeby nie stracić motywacji do pisania, co należy zrobić zanim zacznie się pisać, a także wiele ciekawych faktów o książce.
Zapraszam!



1. Skąd wzięło się Pani zamiłowanie do pisania?

Moja mama bardzo dużo mi czytała – i chyba od tego się zaczęło. Uwielbiam pisać odkąd pamiętam. Samo kreślenie liter czy wzięcie do ręki długopisu wywołuje we mnie przyjemne uczucie. Jako dziecko, kiedy jeszcze nie umiałam pisać, otwierałam ukradkiem książki w mieszkaniu babci i wyobrażałam sobie, jakie historie opowiadają. Była w tym magia.

2. Kiedy zaczęła Pani pisać "Zaklęcie na Wiatr"? Co skłoniło Panią do rozpoczęcia Pisania właśnie tej książki?

Książka powstała w przeciągu roku trzy lata temu. Pomysł na fabułę przyszedł mi do głowy podczas nudnego wykładu w trakcie studiów podyplomowych. Kiedy ukończyłam te studia i odzyskałam wolne weekendy, stwierdziłam, że czas wziąć się za pisanie tej historii. Dlaczego akurat tej? Miałam kilka różnych pomysłów na powieść, ale ostatecznie zapragnęłam zanurzyć się w magicznym, wyimaginowanym świecie, który uwolni moją wyobraźnię. Z tego powodu zdecydowałam się na fantastykę.

3. Z dedykacji możemy wyczytać: "Z podziękowaniami dla Darii". Czy mogłaby Pani przybliżyć nam, dlaczego to właśnie do Pani Darii kieruje Pani szczególne podziękowania?

Daria to moja pierwsza Czytelniczka 😊 Dopingowała mnie w trakcie pisania „Zaklęcia na wiatr”, podczytując kolejne pojawiające się rozdziały. Pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo mi w ten sposób pomogła w tworzeniu tej powieści. Czasem spotykałyśmy się na mieście, siadałyśmy przy kawie albo przy piwie, a ona pytała: Co dalej? Co dalej? Widziałam, że naprawdę podoba się jej ta historia, więc nie mogłam jej rozczarować i musiałam pisać aż do końca.

4. Akcja książki jest dosyć zawiła, pojawia się wiele postaci i miejsc. Czy planowała Pani wydarzenia, ażeby się w nich nie pogubić?

Planowałam do pewnego stopnia. Miałam nakreśloną główną linię fabuły i wiedziałam, jakie wydarzenia są kluczowe, bo są niejako „węzłami” tej historii. W ich wyznaczeniu pomogła mi znajomość koncepcji „Wyprawa bohatera” stworzonej przez badacza mitów, Josepha Campbella, o której sporo pisałam na blogu scrivania.pl. Natomiast pomiędzy tymi najważniejszymi punktami zwrotnymi opowieść podążała niejako swoim torem, ja zaś musiałam pilnować, żeby wszystko było logiczne i spójne. Na szczęście mam niezłą pamięć i sporą podzielność uwagi. Miejsca i postaci rodziły się w mojej wyobraźni i miałam w tym przypadku dużo wolności w ich kreowaniu – to przywilej pisania fantastyki.

5. Z którą postacią z książki najbardziej się Pani utożsamia? Dlaczego?

Jeżeli miałabym wybrać jedną postać z „Zaklęcia na wiatr”, z którą utożsamiam się najbardziej, to byłby to prawdopodobnie Gwinto Gerk. To postać wewnętrznie rozdarta, której towarzyszy z jednej strony pragnienie powrotu do domu, a z drugiej niezwyciężona miłość do morza, wobec której blaknie wszystko inne. Człowiek, którym targa jakiś niepokój, jakiś wewnętrzny brak, który popycha go w nieznane. Bardzo długo w moim życiu towarzyszyły mi podobne uczucia – i chyba nadal we mnie siedzą – pewnie dlatego piszę. Tęsknota za czymś nieosiągalnym, wewnętrzne sprzeczności – myślę, że wielu ludzi je w sobie nosi.

6. Bardzo zaskoczyło mnie zakończenie książki, kiedy to jeden z żeglarzy zdradza swoich współtowarzyszy. Do samego końca nie domyślałem się, że to będzie on. Czy ciężko było ukryć zamiary tej postaci? Czy nie psuła ona pewnych koncepcji, które powoli dorastały w Pani głowie?

Ogromnie się cieszę, że udało mi się Pana zaskoczyć 😊 Czy ciężko było ukryć zamiary tej postaci – raczej nie. Kierowałam się zasadą w myśl której „pod latarnią najciemniej”. Od początku planowałam, że tak właśnie potoczy się ten wątek, dlatego żadna koncepcja raczej nie została pokrzyżowana. Moja młodsza siostra po przeczytaniu książki oznajmiła mi, że domyślała się, o którego bohatera chodzi – jak widać różne osoby zwracają uwagę na inne szczegóły i w rezultacie inaczej odbierają opowieść. I to jest świetne 😊

7. Które momenty w książce sprawiły Pani największe problemy w pisaniu?

Bitwa morska, starcie okrętów. To był dla mnie chyba najtrudniejszy do napisania moment w powieści. Jak również partie tekstu mówiące o okrucieństwie, o śmierci – takie fragmenty pochłaniają sporo mojej psychicznej energii.

8. Uważa Pani swoje dzieło za sukces? Jest Pani z niego dumna?

Jestem bardzo krytyczna odnośnie własnej twórczości. Widzę w „Zaklęciu na wiatr” elementy, które można by poprawić, fragmenty tekstu, które dałoby się napisać lepiej. Natomiast wiem, że pisząc tę powieść kilka lat temu dałam z siebie wszystko, co mogłam i uczyniłam historię na tyle dobrą, na ile tylko pozwalał mi wówczas mój pisarski poziom, moje literackie umiejętności. Przede wszystkim zaś wspaniale się bawiłam, a to jest dla mnie w pisaniu najważniejsze. Cieszę się z wydania książki, bo spełniło się moje wielkie marzenie. Tak, to mój osobisty sukces. Czy jestem dumna? Może to dziwne, ale nie za bardzo potrafię odczuwać coś takiego jak duma. Raczej radość, kiedy ta opowieść komuś się podoba, kogoś chwyta za serce. Strasznie ucieszyła mnie reakcja mojej mamy, której powieść niesamowicie się spodobała. Moment, kiedy ktoś inny wciąga się w twoją opowieść to moim zdaniem dla pisarza największa nagroda.

9. Jakimi doświadczeniami pisarskimi chciałaby się Pani podzielić z osobami, które piszą swoją pierwszą powieść?

Moje przemyślenia i małe odkrycia dotyczące pisania powieści znajdują się na moim blogu, dostępnym obecnie pod adresem scrivania.pl. Jakimi doświadczeniami chciałabym się podzielić? Odkryłam, że tworząc, warto mieć swojego pierwszego czytelnika, kogoś, komu czasem pokażemy tekst i kto będzie nas wspierał w naszej pisarskiej drodze – bo jest to droga niełatwa. Wydaje mi się, że osoby kochające pisać często są z natury introwertyczne, ponieważ silnie odczuwają emocje i potrzebują dawek twórczej samotności, kiedy to sam na sam mogą zmagać się ze swoim pomysłem, ze swoimi myślami. To bardzo ważne i potrzebne, jednak czasem nawet niewielkie wsparcie kogoś bliskiego pomaga pokonać twórczą niemoc, brak weny czy chwile zwątpienia, które niewątpliwie się pojawią.
Ponadto, żeby czuć się we własnej opowieści pewnie, należy zebrać jak najwięcej cennych informacji dotyczących podjętej w niej tematyki a także zasiedlających ją postaci. Nawet jeśli nie wszystko, czego się dowiemy i co wymyślimy, przełoży się później na konkretne partie gotowego tekstu. Pisząc „Zaklęcie na wiatr” zainteresowałam się marynistyką, dużo czytałam o różnych typach żaglowców i morskich manewrów, ale tylko nieliczne ze zdobytych w ten sposób informacji ostatecznie znalazły swoje odbicie w powieści.
W mojej książce pojawia się motyw kryształów wykorzystywanych jako narzędzie morskiej nawigacji. Jako ciekawostkę zdradzę, że takie kamienie w pewnym sensie prawdopodobnie kiedyś istniały (i nadal istnieją). ”Kamień słoneczny” czyli skaleń awenturynowy był, według niektórych badaczy, wykorzystywany przez wikingów dlatego, że dzięki swoim wyjątkowym właściwościom związanym z polaryzacją światła pozwalał ustalać pozycję słońca nawet przy zachmurzonym niebie.

10. Jakie trzy książki wskazałaby Pani jako swoje ulubione? Dlaczego właśnie te?

„Egipcjanin Sinuhe” autorstwa Mika Waltari – jedna z moich ukochanych powieści końcówki dzieciństwa, z którą spędziłam pewne wakacje i choć nigdzie wtedy nie wyjeżdżałam, to dzięki niej naprawdę przeniosłam się do Starożytnego Egiptu. Wszystko mnie w tej książce zachwyca. Nie mogłam się od niej oderwać i biegałam do biblioteki publicznej po kolejne tomy.
„Fałszerze” autorstwa André Gide – ta książka wywarła na mnie duże wrażenie na studiach poprzez swoją wielowątkowość oraz przemyślenia, do których mnie skłoniła. Moim zdaniem autor był niesamowicie bystrym obserwatorem ludzkich zachowań.
„Najdalszy brzeg” Ursuli Le Guin – to moja ulubiona część cyklu „Ziemiomorze”. Kocham ją za klimat, za przesłanie, za kunszt autorki. Za zapach morza, którym jest przesiąknięta. Jest wspaniała.

11. Jakie jest Pani największe marzenie?

Chciałabym przelać na papier całe mnóstwo opowieści, które krążą w mojej głowie – chciałabym, żeby inni mogli je przeczytać i mieć z tego autentyczną frajdę 😊 Aktualnie piszę nową powieść pod roboczym tytułem „Sekret Bazyliszka”, i marzę, że uda mi się stworzyć coś porywającego. Ta historia jest dla mnie dużym wyzwaniem i długo się do niej zabierałam, szukałam rozmaitych informacji, sporo czytałam. To będzie połączenie fantastyki i kryminału z tłem historycznym. Również główne postaci wzorowane są na autentycznych osobach, których życie niezwykle mnie zaciekawiło, bo było przeniknięte swojego rodzaju magią.

12. Jakie cechy charakteru najbardziej ceni Pani w człowieku?

Bardzo cenię sobie szczerość i odwagę, ale na pierwszym miejscu stawiam bezinteresowną dobroć. 

Bardzo dziękuję za udzielone odpowiedzi. Sam wyciągnąłem dla siebie wiele przydatnych informacji, które na pewno wykorzystam. W przyszłości odwiedzę też Pani bloga.



Komentarze

  1. Panie Bartku serdecznie dziękuję Panu za wywiad i możliwość goszczenia na Pańskim blogu :) Pozdrawiam ciepło, Paulina Kuzawińska

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że była Pani moim gościem :) dziękuję za zaufanie i zapraszam do dalszej współpracy

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz